niedziela, 6 grudnia 2015

Kranon the Relentless Chaos Lord

W końcu ją skończyłem. 

Figurka pochodzi z zestawu Dark Vengeance. Kupiona za grosze. Google podpowiada mi, że jest to Kranon the Relentless.  

Malowałem ją od dwóch tygodni. Podejrzewam, że przynajmniej kilkanaście godzin nad nią siedziałem ( Tak wiem, nie posiadam czegoś takiego jak aerograf dlatego muszę cierpieć :)). Z figurki jestem bardzo zadowolony. Pewnie większość zna to uczucie, kiedy po pomalowaniu następuje etap podziwiania swojego dzieła. W tym przypadku trwał dość długo :).
Jeżeli będę w stanie sobie przypomnieć jakich kolorów używałem, to spróbuję coś na ten temat napisać, w którymś z kolejnych postów.










15 komentarzy:

  1. Świetnie wyszedł! Jeden z lepiej pomalowanych jakich widziałem. I jak tu teraz mam się zabrać za pomalowanie swojego? ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Maniex ! :) Szkoda tylko, że jeszcze malowanie zajmuje mi tak dużo czasu.

      Usuń
  2. Beautiful and impressive details...

    OdpowiedzUsuń
  3. To kiedy Ty zacząłeś malować figurki? Ależ Ty masz talent i warsztat! Za tak wykonane miniatury ludzie na świecie płacą grube pieniądze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Szeperd za miłe słowa :). Malować zacząłem gdzieś pod koniec 2012r., i parę miesięcy później zdecydowałem się na założenie tego bloga :).

      Usuń
    2. Trzy lata temu? To ja dziękuję, wysiadam. Jeszcze raz gratuluję i czekam na kolejne Twoje cuda.

      Usuń
  4. Uuu..aaa..świetny. Płaszcz gniecie moszne. Piękna czerwień. Aerograf Ci zdecydowanie niepotrzebny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż muszę jeszcze raz :) Zapomniałem o tych fosforyzujących czachach na mieczu i świetnie pomalowanych kościach.

      Usuń
    2. Dziękuję Dhil Morgan :). Płaszcz to była masakra. Zostawiłem go sobie na koniec malowania. Na początku miał być czarny, jednak nie byłem w stanie zrobić fajnych przejść. Na tak dużych płaskich powierzchniach mam spore problemy z tym kolorem. Próbowałem wszystko ratować brązowym washem, ale to była tragedia. Hehehe po małej załamce zdecydowałem się wszystko zamalować i spróbować z czerwienią;). Jeżeli chodzi o czachy na mieczu to myślę, że duża zasługa satynowego lakieru, który nie spłaszca tak kolorków. Minusem są odbicia na figurkach, których nie jestem w stanie wyeliminować przy robieniu zdjęć:).

      Usuń
  5. Świetna robota !. A zdjęcia są ostre w sam raz, myślę że nic im nie można zarzucić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Anolecrab ! :). Może rzeczywiście trochę przesadzam z tymi zdjęciami :).

      Usuń